|
Blog > Komentarze do wpisu
bo serca mam dwa i smutki dwa...![]() dobra, dobra... na gofrach (czytaj: wpis wczorajszy) sie nie skonczylo. i choc tak na serio walentynek nie obchodzimy, bo kochamy sie przez caly rok, a nie tylko jeden dzien w roku, to w kuchni nie moglam poprzestac na gofrach. tym bardziej, ze facet pojechal rowerem po ulubiony jogurt straciatella i podetknal mi pod nos z prosba: kochanie, zrobisz mi moj ulubiony deser? nie moglam odmowic ;-) a, ze byl wieczor walentynkowy, tym razem deser wykroilam w ksztalcie serca, a nie jak zawsze, podalam prosto z okraglej formy. ![]() jogurtowiec z galaretka: 700 gram jogurtu straciatella z kawalkami czekolady (mozna uzyc kazdego innego, byle nie naturalnego. najlepiej wasz ulubiony!) polaczylam z zelatyna. a dokladniej dwie i pol lyzeczki zelatyny rozpuscilam w pol szklanki wrzatku, wymieszalam, zeby nie bylo grudek i poczekalam, az wystygnie. zelatyne wlalam do miski z jogurtem i zmiksowalam. wstawilam do lodowki, zeby sie troche stezalo. kilkanascie podluznych biszkoptow wylozylam na dno okraglej formy (ale biszkopty nie sa konieczne), na to wylozylam mase jogurtowa. wlozylam forme do lodowki, do calkowitego stezenia sie masy. pomaranczowa galaretke zrobilam wedlug przepisu na opakowaniu, tyle, ze dodalam ciut mniej wody. wsadzilam galaretke do lodowki, do lekkiego stezenia sie. brzoskwinie z puszki (owoce i galaretka moga byc dowolone. ja wzielam to, co akurat mialam pod reka) bardzo cienko pokroilam i rozlozylam na masie jogurtowej. nastepnie wylozylam stezona nieco galaretke i wstawilam forme do lodowki. odczekalam, az galaretka byla gotowa. z gotowej masy wycielam nozem serce. resztki odkrojonego deseru zjedlismy w szklankach, a nastepnie zabralismy sie za serducho. a raczej facet, bo ja juz bylam pelna... taki deserek mozna udekorowac bita smietana i reszta owocow. bitej smietany tym razem zabraklo, bo cala poszla na gofry, a reszte brzoskwin facet pochlonal prosto z puszki ;-) ![]() ocena faceta (w skali od 0 do 5): 5 - wiesz, ze to uwielbiam! :-) piątek, 15 lutego 2008, cuda.wianki
|
|