|
|
Blog > Komentarze do wpisu
candy shop
zagladam sobie ostatnio do anglojezycznych kucharek netowych, a tu prosze! swietna akcja, ktorej na bank nie moge przegapic. niestety spoznilam sie nieco, bo konczy sie o polnocy drugiego marca, czyli zostaly mi trzy dni do pokazania tego na co wpadlam nucac. bo w akcji chodzi wlasnie o nucenie piosenek...
ale od poczatku. elly z bloga elly says opa! postanowila przyczynic sie do wspolnego gotowania i pieczenia, i tym sposobem wymyslila akcje bliska mojemu rozspiewanemu sercu. ![]() polega ona na upichceniu czegos, co laczy sie z muzyka. nazwala ja "eat to the beat!", a pod uwage brane sa nazwy zespolow lub solistow, tytuly piosenek czy bezposrednio tekst z jedzeniem w roli glownej (sama zasugerowala: smashing pumpkins, czy piosenke "she don't use a jelly", w ktorej nie tylko jest mowa o galaretce (jelly), ale i o serze, masle itd.). ![]() od razu jak tylko przeczytalam o co chodzi wpadlam na pomysl, ktory zreszta chodzil mi po glowie od iks czasu. mianowicie przygotowanie pewnego dzemu za ktory ciagle nie moge sie zabrac z powodu braku czasu. ale elly wspomniala rowniez o pearl jam, zespole, ktory jako pierwszy przyszedl mi do glowy i mialam ochote zamienic pearl na pear (perle na gruszke) jam, co by oznaczalo, ze musze przygotowac dzem z gruszek. jednak nie tym razem. pomysl spalony. zaczelam zatem glowkowac i myslec o piosenkach reklamujacych zywnosc. przed 9 rano w pracy wprawilo mnie to tylko w glod przedsniadaniowy, zatem myslenie nie przynioslo skutku. od dawien dawna wiadomo, ze na glodnego nic sie nie zdziala. ale po sniadaniu pomysly zaczely sie sypac niczym z rekawa. na dzien dobry przypomniala mi sie piosenka 50 cent "candy shop", ktora notabene bardzo lubie i koniecznie musze wgrac sobie do mp3 na kolejny tydzien pracy, ktory spedze na nockach w fabryce. a wtedy bez muzyki ani rusz. zatem jak candy shop (sklep z cukierkami) to nie bylo mowy o zadnych innych cukierkach jak krowki, na ktore to mam ochote straszna! od razu przypomnialo mi sie, ze przepis na krowki podawaly juz bakerlady i dorotus, wiec szybko do nich zajrzalam. wybralam jednak opcje druga, gdyz zamieniono tu smietane kremowke na mleko skondensowane, ktore usmiechalo sie do mnie z szafki. na nieszczescie bylo slodkie, a dorotka uzyla tego bez cukru, zatem wykreslilam z jej przepisu cukier i tak oto powstala moja receptura. nucac 50 centa (choc nie o takich cukierkach on spiewal) wyprodukowalam cale pudeleczko krowek i wlasnie zajadam sie kolejnymi zapominajac o diecie na amen... ![]() krowki: do garnka wlalam 300 ml mleka skondensowanego nieslodzonego, kilka kropelek ekstratu z wanilii, oraz dodalam 1/3 kostki masla pokrojonego w kostke. mieszajac caly czas doprowadzilam do rozpuszczenia sie masla i polaczenia wszystkich skladnikow w calosc. po okolo 15 minutach, gdy masa byla juz gesta i wykazywala tendencje do przypalania sie, wylaczylam gaz i ucieralam ja mikserem. dorota napisala, ze im dluzej sie uciera tym krowki sa bardziej kruche. osobiscie zalezalo mi na tym, zeby byly takie pol na pol, wiec nie ucieralam za dlugo. gesta mase wylozylam do pojemnika aluminiowego (jesli nie pojemnik, to chociaz folia aluminiowa, bo potem latwiej wyjac). chlodzilam w lodowce. w koncu pokroilam w kostke i... oddalam sie bezwarunkowo nowej milosci do krowek domowej roboty :-) p.s. moglam jednak miksowac krocej bo krowki byly za malo ciagnace sie, ale moze nastepnym razem? ocena faceta (w skali od 0 do 5): 5 - godne polecenia... ty moj cukiereczku... ;-) update z dnia 3 marca: dla tych, ktorzy nie czytaja komentarzy koniecznie musze wspomniec, ze robiac kolejny raz krowki nie udaly mi sie. przyczyne widze jedna: lepiej jesli warstwa masy, ktora wkladacie do aluminiowego poejmnika jest cienka. im grubsza tym gorzej jej stwardniec. zreszta na ostatnim zdjeciu widac jak cienka warstwa byla kiedy krowki wyszly... piątek, 29 lutego 2008, cuda.wianki
Komentarze
aklat
2008/02/29 22:19:56
Fajny pomysł ze wspólnym nuconym gotowaniem :-) I krówki też fajniutkie, uwielbiam takie domowe wersje kupnych słodyczy. Często się okazuje, że są lepsze od oryginału. :)
2008/03/01 04:53:22
Rzeczywiście świetna akcja! Moje pierwsze skojarzenie było The Cure i numer "Mint Car". Jest tam taki zwrot, który bardzo lubię i często sobie podśpiewuje: "Vanilla smile and a gorgeous strawberry kiss!";-) Co do numeru "Candy Shop" to go nie kojarzę, ale moje pierwsze muzyczne skojarzenie z słówkiem "Candy" to piosenka Iggy Popa pod takim właśnie tytułem. A apropo krówek to chętnie zjadł tym bardziej, że pora wczesna i w brzuchu zaczyna burczeć;-)
2008/03/01 09:28:49
Mmmm, krówki... :-) Kilka lat nie jadłem, ale teraz mam przepis! Dzięki ;-)
2008/03/01 10:21:20
A mi krówki za nic w świecie wyjść nie mogą... dwa razy próbowałam i dwa razy kicha. Ale postanowiłam sobie, że będę próbować do skutku, bo uwielbiam krówki - w końcu mi muszą wyjść :)
2008/03/01 20:19:18
Fajne te krówki. Też miałam sama zrobić, ale jakoś do sklepu mi bliżej niż do własnej kuchni;-)
A tak na marginesie - ja też biorę udział w evencie "Eat to the beat" :-) 2008/03/01 21:49:10
skoraczek,swietny event, prawda? a Twoje cytrynowe "drzewko" juz wpisalam na liste do zrobienia :-) krowki musze jutro znow zrobic bo zostaly spalaszowane do ostatniego okruszka!
usmiecham-sie,wyjda Ci, wyjda.nie uwierzysz,ale to tez bylo moje drugie podejscie! shiherlis, nie ma sprawy! :-) grumko,a Ty nie wezmiesz udzialu w akcji?nie dosc,ze mietowy samochod the cure to jeszcze i wanilia i truskawki! pelno przepisow mozna dopasowac do tego! pozdrawiam :-) aklat,a zebys wiedziala! :-) 2008/03/01 22:46:59
Cieszę się, że moje cytrynowe drzewko wylądowało na twojej to-do liście. A event jest rewelacyjny. Mnie się generalnie podobają takie akcje, bo jest to okazja poznać pomysły innych blogerów. Uważam jednak, że Eat to the beat jest wyjątkowy. Trzeba się wykazać pomysłem, kreatywnością a inspiracji jest bez liku :-) Bardzo ciekawa jestem podsumowania.
2008/03/02 11:32:12
Ale fajne krówki!!! :) Ja raz robilam, ale wyszly za luzne i kroic sie nie dalo w takie ladne kosteczki ...
Pozdrawiam. 2008/03/02 12:11:46
To jak tak mówisz to będę próbowac dalej. W końcu mi muszą wyjść :)
2008/03/02 20:18:56
usmiecham-sie i majanko,no a mnie wlasnie nie wyszly! wrrr... facet zapragnal krowek jeszcze i chcialam mu zrobic niespodzianke,a tu klapa!stoja w lodowce i nie chca sie stezec.widze dwa wyjscia:dalam za malo masla,dodam wiecej i jeszcze raz utre.zobaczymy?albo drugie:nalozylam za duzo do foremki i nie chce sie stezec.wczesniej wlozylam cienkie warstwy do dwoch foremek,teraz z braku laku wlozylam do jednej i niestety musze jeszcze z nimi powalczyc :-(
|