Blog > Komentarze do wpisu

swiety walenty rozdaje prezenty

mialo byc bardziej walentynkowo, ale chwilowo brak u nas humoru (sprawa z dluzszym wyjazdem na slub niespodziewanie sie skomplikowala) i do kuchni nie chce mi sie zagladac. wole przytulac sie do faceta. on oczywiscie woli bardziej chrupac gofry! ;-) dostalam bowiem w prezencie gofrownice, ale juz sama nie wiem, czy prezent byl z mysla o mnie, czy o nim? o mnie chyba dlatego, ze odkad pojawila sie ona u mnie w kuchni, siedze i probuje co rusz nowych przepisow, by znalezc ten swoj jedyny. dla faceta, bo w koncu on te wszystkie gofry zjada niczym krolik doswiadczalny!
gofry sa oczywiscie walentynkowe, z mysla o akcji wypiekow w ksztalcie serca, bo wlasnie w ksztalcie serca jest gofrownica!



poki co, bazujac na innych, stworzylam wlasny przepis na gofry. te najzwyklejsze, bez zadnych dodatkow i udziwnien. zreszta one sa niepotrzebne, dla faceta gofr musi byc z bita smietana, ktora moze on jesc prosto z reki...



gofry waniliowe:

dwa jajka
dwie i pol szklanki maki
dwie lyzeczki proszku do pieczenia
szczypta soli
1/3 szklanki oleju (lub 90 gram masla)
opakowanie cukru waniliowego
niecale dwie szklanki mleka
odrobina wody niegazowanej
1/2 szklanki cukru



zoltka oddzielilam od bialek. bialka ubilam na sztywno. wsypalam tam szczypte soli i dokonczylam ubijanie. do zoltek dodalam cukier plus cukier waniliowy. wymieszalam mikserem. na przemian wsypywalam make (wymieszana z proszkiem) i wlewalam mleko, dobrze miksujac. na koniec wlalam odrobine wody (wode dodaje sie, po to by gofry byly chrupiace). nastepnie wlalam olej (lub roztopione wczesniej w mikrofali i ostudzone maslo. osobiscie jednak wole olej) i wymieszalam mikserem. jako ostatnie dodalam bialka, ubijajac cala mase mikserem. dobre ciasto zacznie po odstawieniu miksera oddychac, tzn. zaczna powstawac na nim pecherzyki powietrza.
gofrownice posmarowalam maslem (ale to zalezy od gofrownicy) i wlewalam do niej ciasto, kiedy byla juz wystarczajaco goraca. ciasto powinno miec konsystencje gestej smietany i nie powinno sie go wlewac duzo, zeby sie nie rozlalo. pieklam w gofrownicy do brazowego koloru. studzilam na kratce, bron boze! nie polozone jeden na drugim, tylko oddzielnie. podalam z amerykanskimi borowkami i bita smietana.



ocena faceta (w skali od 0 do 5):

5 - perfekto! :-D

mnie rowniez smakuja, a pieczone w mojej ukochanej kuchni sa tym lepsze niz z budki z goframi. co prawda kuchnia jest w wynajmowanym przez nas domu, ale zanim bede miala te swoja, wymarzona, musze polubic sie z nasza obecna. tym bardziej, ze na pewno spedze tu jakis czas. nie jest to jednak trudne, gdyz slonecznozolta kuchnia jest w sam raz dla mnie! uwielbiam otwierac do niej drzwi, od razu czuje klimat i chce mi sie gotowac! zreszta, ona byla prowydorem w wyobrze tego wlasnie mieszkania...



w czasie gotowania pomocny okazuje sie zestaw garnkow, zakupiony przez nas. jak wiele rzeczy do tej kuchni, o ktorych wiem, ze pewnie i tak nie wroca z nami do polski...



klimat kuchni stwarzaja rowniez non stop porozkladane na suszarce talerze czy kubki. bo mimo iz mieszkaja tu tylko dwie osoby, zawsze znajdzie sie cos do zmywania! a suszarke, taka jak na fotce, pusta z ociekajaca z niej tylko woda, mozna zobaczyc rownie czesto jak snieg w irlandii... ;-)



na co najbardziej zwrocilam uwage, kiedy po raz pierwszy weszlam do naszej malutkiej kuchni to widelczyki, nozyki i inne sztucce, na ktorych wzor zrobione sa uchwyty szafek. zakochalam sie w nich od razu! a kuchnia zaczela mi sie kojarzyc z typowo goralska zabudowa...



zamiast gorala, glownym powiernikiem w kuchni jest dla mnie jednak pan wieszak na kuchenne reczniki. to on widzi, kiedy cos laduje w koszu, z czego nie jestem zadowolona. to on jest przy mnie, kiedy cos wyjdzie mi tak pyszne, ze przez sam zachwyt palaszuje ponad pol porcji! to w koncu on jest ze mna przez caly dzien w kuchni. i to przy nim stworzylam opisane powyzej gofry waniliowe...



(zreszta nie tylko te, bo obecnie mecze ksiazeczke z przepisami dolaczona do gofrownicy...)
czwartek, 14 lutego 2008, cuda.wianki
Komentarze
2008/02/14 18:33:45
raz - gofry wyglądaja przesmacznie. a ja nie mam gofrownicy, nad czym boleję, bo nawet nie mogę spróbowac ich zrobić. wyjście - trzeba kupić, jak najszybciej :D
dwa - strasznie mi się spodobały uchwyty szafkowe. w zasadzie jeden, w widelcem, bo reszty nie widziałam, ale skoro sa też inne to pewnie równie fajne:) A Pan Kucharz zwalił mnie z nóg.
-
2008/02/14 19:58:17
Śliczne zdjęcia :) Pozdrawiam!
-
2008/02/14 22:22:17
dziekuje,rowniez pozdrawiam :-)
-
2008/02/14 22:25:03
usmiecham-sie,pan kucharz jest rzeczywiscie slodki i zwala z nog... ;-) co do gofrownicy, polecam! :-)
-
2008/02/14 22:25:03
Tym razem pominę jedzenie, bo z góry wiadomo, że gofry są pyszne a zwłaszcza te domowej roboty. Ale przyznam szczerze, że urzekły mnie te uchwyty - widelczyki. Choć nie jest to mój styl urządzania kuchni to i tak uważam, że są przecudowne i oryginalne. Bardzo mi się podobają. Podziwiam kogoś, kto zadał sobie tyle trudu, żeby je zrobić.
-
2008/02/14 22:30:14
skoraczek,jeszcze nie zdazylam odpowiedziec na jeden koment,a tu mnie wyprzedzilas :-)
widze,ze uchwyty sie podobaja, mnie rowniez...cala kuchnia jest bardzo oryginalna i ja uwielbiam.pewnie kiedys,kiedy wroce do polski i urzadze kuchnie z moich marzen,czasem bede wspominac te z irlandii,bo moja na pewno bedzie bardzo inna...ale uchwyty to bym chetnie zabrala ze soba! :-)
-
2008/02/14 22:37:21
Hehehehe...rozumiem, rozumiem. Jak się wyjeżdża skądś, gdzie się długo mieszkało i lubiło się to miejsce to nostalgia zostaje na baaardzo dłuuugo. Najchętniej zabrałoby się wszystko co lubimy i wszystkich, których lubimy razem ze sobą. Ale niestety się nie da.. :-( Coś o tym wiem...
-
2008/02/14 22:38:20
piekna kuchnia..... moja ,tez w wynajmowanym domu nie jest niestety tak ladna... bo mialam wybor albo ladna kuchnia albo ogrodek i kawalek zieleni i wybralam to drugie.... gofry to jest to czemu nie moge sie oprzec...szczegolonie jak wyszperalam przepis ( podobny do Twojego), po ktorym wychodza chrupiace gofry a nie jakies tam gumki...
-
2008/02/14 22:54:30
Robię gofry z bardzo baaardzo podobnego prezepisu. Pyszne wychodzą, nieskromnie stwierdzając, więc i te pewnie są, tak jak powiedział facet, perfekt :)
Kuchnia śliczna, a najlepszy pan kucharz ;)

Pozdrawiam cieplutko :)
-
2008/02/15 09:34:46
Gofry wygladaja bardzo apetycznie i zgadzam sie,ze te robione w domu sa najsmaczniejsze.
Cudawianki, piekne zdjecia!
Mnie rowniez urzekly te uchwyty w ksztalcie widelca, sa niesamowite. Nie widzialam jeszcze czegos takiego. To super pomysl. Pan Kucharz takze mi sie podoba. Masz sliczna kuchnie, sloneczno - zolta...mmmm marzenie ! :)
Pozdrawiam
Majana
-
2008/02/15 09:57:47
My tez mielismy nieciekawie z miesiecznym wyjazdem, po raz kolejny zreszta... ale przeciez sa wazniejsze sprawy niz praca o!
Glowa do gory!
Zdjecia przepiekne, zazdroszcze takiej klimatycznej kuchni :)
ps. a fotki ogladala?
-
2008/02/15 14:52:15
nie napiszę nic nowego:
* gofry uwielbiam - latem, na wyjazdach, mogłabym żywić się tylko nimi, takimi z bitą śmietaną i polewą toffi... mmm, rozmarzyłam się ;)
* nie posiadam gofrownicy - z racji czego ubolewam ze względów smakowych, ale cieszę się ze względów sylwetkowych i miejsco-brakowo-kuchennowych ;)
* bardzo spodobały mi się uchwyty-widelczyki. są urocze i bardzo "klimatyczne" :)
-
2008/02/15 15:46:41
ale sie kochane rozpisalyscie ;-)
casiapaw,masz racje nieposiadanie gofrownicy ulatwia sprawe w trakcie odchudzania. takim lakomczuchom jak ja nie polecam ;-)
m_barrera,nie wiem,moze jeszcze sie uda.mnie sie udalo zalatwic 5 tygodni,ale facet ma problemy...pozyjemy zobaczymy... :-( fotki juz zaraz bede ogladac!
majanko,slonecznozolta,ale na fotkach nie widac...hahahaha...moze innym razem? :-)
wedelko,przepis jest ok,ale bede cudowiankowac dalej ;-)
qoopka, no ja niestety nie mam fajnego ogrodka,zatem cos za cos! :-(
skoraczek,dokladnie jest jak piszesz.tesknie z apolska,ale za irlandia tez przyjdzie mi kiedys zatesknic...
-
2008/02/15 16:11:16
Cudawianki, nie widac, ale mozna sobie wyobrazic :) Musi wygladac slicznie :)
Pozdrawiam.
-
2008/02/15 16:14:07
jak juz wspomnialam, bardzo ja lubie :-)